Napisanie książki nigdy nie było tak naprawdę w moich planach. Fakt – był czas, gdy jako nastolatka marząca o namiętnej miłości, byłam zafascynowana twórczością Nicholasa Sparksa. Szłam wtedy do biblioteki i wypożyczałam wszystkie dostępne egzemplarze jego autorstwa, a następnie zatracałam się w nich do późna w nocy, z opakowaniem chusteczek u mojego boku…
Do dziś pamiętam, jak przez głowę przeszła mi wtedy kilkakrotnie myśl: “ja też chciałabym stworzyć taką powieść” – napisać książkę, która nie czeka długo na półce, potrafi tak wciągnąć, że odkładasz wszystko inne na bok, bo pragniesz dowiedzieć się, co będzie potem.
To chwilowe pragnienie, które pojawiło się podczas lektury, szybko jednak minęło. Przyszła rzeczywistość – nauka, pasje, podróże i osobiste przeżywanie miłości w realnym świecie. Wydaje mi się też, że w tamtym momencie włożyłam pisarza do szufladki pod tytułem “urodzony artysta”, do którego mi… było daleko. Z każdej strony słyszałam, że mam ścisły umysł oraz że powinnam to wykorzystać. Łatwość w przedmiotach matematyczno-przyrodniczych dodatkowo popychała mnie w tamtym kierunku.
Kiedy pomyślę jednak o tym dobrze, pióro towarzyszyło mi nieustannie i chyba dopiero teraz – pisząc ten artykuł – zdaję sobie z tego sprawę. Był czas, gdy pisanie stało się dla mnie formą wyrażania swoich emocji. Założyłam wtedy dziennik, w którym zapisywałam swoje silne wewnętrzne przeżycia – te pozytywne oraz negatywne. Do dziś moja szafa skrywa dwa wielkie notatniki wypełnione ręcznym pismem.
Z czasem długopis zastąpiła klawiatura, a ja zaczęłam prowadzić bloga, który pewnie działałby dotychczas, gdyby nie to, że bezmyślnie zapomniałam o przedłużeniu subskrypcji mojej domeny. Blog otwierał drzwi do nowego wymiaru. Przede wszystkim mogłam dzielić się swoimi przemyśleniami z innymi, co od zawsze dawało mi dużo radości. Pamiętam, gdy jako dziewczynka z podstawówki zabierałam na dwór globus i organizowałam zabawę w szkołę z osiedlowymi dziećmi, którym pokazywałam świat na tej niedoskonałej prowizorycznej kuli. Już jako mały szkrab podróżowałam palcem po różnych zakątkach i opowiadałam o nich innym młodszym towarzyszom zabawy.
Następnie przyszły filmy, które skutecznie wyparły słowo pisane. Żeby było zabawniej, pomysł vlogów nie wyszedł ode mnie. Choć pewnie brzmi to absurdalnie, w Indonezji dostałam do ręki kamerę akcji od mężczyzny, który… podarował mi ją i nie oczekiwał niczego w zamian. Chciał, abym promowało jego kraj i zrobiła z niej dobry użytek.
Posłuchałam go. Zaczęłam nagrywać, a świat zaczął pisać dla mnie nowe scenariusze. Pisanie powieści nigdy więcej nie przeszło mi już przez głowę, a ja skupiłam się na mówieniu “do kamery”, odkładając na bok pisanie moich przemyśleń na kartce papieru czy też w formie bloga.
Wtedy to dostałam wiadomość od Wydawnictwa Pascal z propozycją napisania książki o Bali.
Przeczytałam tę wiadomość kilkakrotnie. Nie była to ani nagła ekscytacja, ani entuzjazm, ale również nie była to niechęć. Byłam po prostu trochę zdezorientowana. Ostatecznie pisanie zamknęłam w szufladzie, o której dawno już zapomniałam. Z drugiej strony zaczęłam odczuwać coś dziwnego na poziomie ciała – takie tajemnicze ciepło, które często pojawia się w moim ciele, gdy wiem, że dusza domaga się, abym czemuś baczniej się przyjrzała i nie ignorowała tego zbyt szybko.
Początkowo nie miałam bladego pojęcia od czego zacząć i najwyraźniej nie do końca rozumiałam, czego oczekuje ode mnie wydawnictwo. Poczułam się przez chwilę jak autorka kryminałów, która tworzy fabułę, buduje napięcie… po czym zrozumiałam, że chyba popłynęłam za daleko.
Ocknęłam się. Wiedziałam jednak, że ta książka nie będzie zwykłym przewodnikiem. Będzie mieć duszę, będzie mieć fabułę i będzie prowokować do głębszych refleksji.
Czy udało mi się? Ocenisz samodzielnie.
W tej książce zobaczysz Bali widziane oczami jego mieszkańców, a zarazem osoby, dla której ten odmienny świat wciąż pozostaje wielką zagadką. Poznasz tam moją osobistą historię, która w pewnym sensie przypomina mapę, do odczytania której przyda Ci się klucz. Tym kluczem są elementy balijskiej filozofii, kultury czy religii, które będziesz odkrywać ze mną krok po kroku. Legendy i prawdziwe historie tutejszych ludzi przeplatają się z wątkami edukacyjnymi. Tym sposobem nie jest to przewodnik, będący instrukcją po Twoim wyjeździe na Bali, ale raczej przygoda, którą możesz przeżyć doświadczając najróżniejszych emocji, a jednocześnie ucząc się o tej niezwykłej kulturze i przygotowując do swojej własnej wyprawy na tę wyspę.
Chciałam, aby książka “Bali. Opowieść Polki o życiu w balijskiej wiosce, gdzie codzienność staje się rytuałem” wniosła coś pozytywnego do Twojego życia i nie była jedynie plikiem kartek, który zajmie miejsce na półce w Twoim domu, ale przede wszystkim impulsem, który ogrzeje Twoje serce i sprawi, że coś się w nim poruszy. Nawet jeśli nie zawsze będziesz czuć się z tym komfortowo, niektóre emocje warto przeżyć po to, aby otworzyć się na coś nowego.
Ten blog jest naturalnym przedłużeniem mojej książki, jak również powrotem do jakże znanego mi uczucia z dawnych lat, kiedy to regularnie ubierałam swój wewnętrzy głos w słowa.
Chcę, aby na tej stronie znajdowały się treści, które Cię interesują, dlatego zapraszam Cię do dzielenia się swoimi propozycjami w komentarzach, a ja będę się nimi inspirowała przy kolejnych wpisach.
Jeśli chcesz zanurzyć się w tej historii jeszcze głębiej – moja książka jest już dostępna w przedsprzedaży!


Zostaw odpowiedź